Weekend w Wiedniu

Przyszedł czas na kolejny weekendowy wypad do jednej z najbardziej znanych stolic Europy. Wiedeń, główne miasto Austrii, siedziba pałacu Schönbrunn, wzgórza Kahlenberg, Mozarta i Schnitzla. Różnorodność i zaskoczenie. Z tym będzie nam się kojarzyło to miasto. Ale co najważniejsze, bardzo nam przypadło do gustu. I to nie tylko dlatego, że kotlety mają akuratne do naszych możliwości ;)

Polecieliśmy do Wiednia samolotem linii Wizzair. Kosztowało nas to 360 zł co w sumie jest dość sporą kwotą bo w tej chwili spokojnie można znaleźć oferty poniżej 100 zł w dwie strony za osobę. Cóż, bukowałam bilety zaraz po tym jak uruchomili przeloty z Gdańska... Następnym razem trzeba będzie trochę poczekać aż zaczną się promocje.


Dojazd z lotniska do centrum

Po przylocie jakoś trzeba było dostać się do centrum. Komunikacja miejska działa bardzo sprawnie - sposobów na przejazd jest kilka i wszystkie są jasno oznaczone zaraz po wyjściu z lotniska. 

Po pierwsze, możemy jechać autobusem Vienna Airport Lines. W zależności od tego gdzie dokładnie chcemy dojechać, czas przejazdu zajmie od 20 do 40 minut. Bilety kosztują 8 euro w jedną stronę i 13 w obie. Aktualne ceny i rozkład jazdy znajdują się na stronie.

Po drugie, możemy skorzystać z pociągu City Airport Train. Trasa zajmuje ok. 16 minut, a bilet kosztuje 12 euro w jedną stronę i 21 w obie.

Kolejnym środkiem transportu są dwie kolejki - Railjet ÖBB i S7. Czas przejazdu w jednym i drugim przypadku jest podobny i wynosi około 30 minut. Bilety kosztują 4,20 euro w jedną stronę, a można je zakupić na stronie internetowej. My skorzystaliśmy z tej opcji.
Wszystkie bilety są również możliwe do kupienia w automatach na dworcu (w przypadku pociągów) lub u kierowcy autobusu. 

Jeśli chcemy dużo podróżować komunikacją miejską, zależy nam na wycieczce typu Hop-On Hop-Off, a także na zniżkach przy odwiedzaniu innych atrakcji, warto zakupić kartę Vienna City Tour. My poruszaliśmy się głównie pieszo więc tym razem nam się nie przydała, ale w przyszłości chętnie skorzystamy bo lista zniżek jest naprawdę bardzo bogata.

Gdzie spać?

Nocowaliśmy w Apartamencie Alina's favourite. Super miejsce, blisko centrum i w dobrej cenie. Do tego by się przespać i nie przepłacić, nic więcej nam nie potrzeba. A dosłownie obok był największy browar w mieście. No i już wiadomo, że lepiej trafić nie mogliśmy ;)




Zwiedzanie Wiednia - propozycje

Co można robić w ciągu niespełna trzech dni w tak dużym i pełnym atrakcji mieście? Zwłaszcza w weekend kiedy spora część miejsc może być zamknięta? Otóż całkiem dużo! 

Najważniejsza sprawa jest taka, że samo miasto jest cudowne. Można godzinami chodzić uliczkami, podziwiać zdobienia ścian i na pewno nam się nie znudzi. Ja swoim zwyczajem zatrzymywałam się średnio co 5 metrów ;)





Jeśli chodzi o typowe zwiedzanie to również nie można narzekać. Wiedeń to miasto o tak bogatej historii, kulturze, sztuce, że na każdym kroku znajdziemy coś co jest warte uwagi i zadowoli każdego bez wyjątku.
My, standardowo już chyba, zaczęliśmy od wycieczki typu Free Tour. Jest to idealny sposób by dużo zobaczyć, poznać miasto z opowieści zwykłych ludzi, a przede wszystkim nie wydać milionów. W przeciwieństwie do Londynu, wycieczka po centrum Wiednia okazała się strzałem w 10! Nasz przewodnik, Wolfgang był odpowiednią osobą na właściwym miejscu. Świetnie opowiadał, żartował kiedy było to potrzebne, a przede wszystkim wykazał się niesamowitą wiedzą o historii, ciekawych miejscach i głównych atrakcjach miasta. Odwiedziliśmy między innymi Hofburg ( z zewnątrz), katedrę św. Szczepana, najstarszy kościół w mieście znajdujący się w Dzielnicy Żydowskiej. Wolfgang pokazał nam też najstarszą kawiarnię w Wiedniu, rewelacyjną restaurację gdzie można zjeść słynny wiedeński Schnitzel (trzeba się uzbroić w cierpliwość podczas stania w kolejce lub zarezerwować stolik przez Internet), a także miejsce, gdzie zmarł kompozytor Wolfgang Amadeusz Mozart. Cała wycieczka trwała ponad 2 godziny i zdecydowanie było warto!

























Co więcej? Będąc w Wiedniu, koniecznie trzeba odwiedzić Park Prater. Po pierwsze to wspaniałe miejsce do spacerów. Bardzo duży, zielony teren zachęca do ucieczki od betonowego miasta i odprężenia się wśród drzew, na ławeczce, na trawie, gdziekolwiek. Trochę porównywałam to miejsce do Central Parku w Nowym Jorku, bo też znajduje się w środku miasta, ma różne atrakcje i też stanowi odskocznię dla mieszkańców. Ale w porównaniu z Nowym Jorkiem, tutaj przynajmniej można poczuć, że się odpoczywa, a nie, że jest to miejsce by w ciszy porozmawiać przez telefon...
Poza relaksem wśród zieleni, park oferuje mnóstwo atrakcji sportowych i kolejek górskich dla głodnych wrażeń. Na uwagę zasługuje przede wszystkim Wiedeński Diabelski Młyn - jedno z najstarszych tego typu urządzeń. Ze szczytu rozciąga się widok na całe miasto.
Wstęp do parku jest bezpłatny, płacimy jedynie za atrakcje, a ich cena waha się od 1 do 15 euro.






Drugim takim miejscem, gdzie możemy się po prostu przespacerować, są ogrody przed Belwederem. Z samej góry, pod pałacem, rozciąga się przepiękny widok na okolicę. Przy słonecznej pogodzie warto się tam wybrać. A przy deszczowej, warto wejść do środka, gdyż Belweder to nie tylko przepiękny pałac, ale przede wszystkim galeria sztuki z najważniejszymi dziełami chociażby Gustava Klimta czy Oskara Kokoschki.






Przeglądając listę ciekawych miejsc do zobaczenia w Wiedniu, mój wzrok przykuł dom Hundertwasserhaus. Koniecznie musieliśmy pójść i zobaczyć czy faktycznie jest tak oryginalny jak na zdjęciach. Jest. W zamyśle architekta było, by to miejsce stanowiło nawiązanie dialogu z przyrodą jako równoważnym partnerem człowieka. Jak dla mnie jest to jeden wielki chaos. Nie mam pojęcia o co tutaj chodzi, zupełnie nic z tego nie rozumiem. Jedno jest pewne. Budynek stanowi ogromną atrakcję. Mnóstwo ludzi robi sobie z nim zdjęcie. Ale tylko z zewnątrz, gdyż wnętrze jest zamieszkałe. Co swoją drogą jest niesamowicie ciekawe! Jeśli na zewnątrz jest tak dziwnie, to jak jest w środku? ;)








Ogromne wrażenie zrobił na mnie kościół św. Karola Boromeusza - jedna z najsłynniejszych barokowych budowli w Europie. Jadąc do Wiednia nawet nie wiedziałam, że takie cudo się tam znajduje. Jakoś zupełnie mi to miejsce umknęło. Na szczęście Adrian znalazł i mnie zaprowadził.  Uwielbiam chodzić po kościołach, uwielbiam zachwycać się ich wnętrzami, obrazami, rzeźbami, witrażami. No wszystkim. 
Tutaj wejście jest płatne i oczywiście zdążyłam się zirytować bo to, czego najbardziej nie mogę znieść w zwiedzaniu kościołów, to opłata za wstęp. Moim zdaniem wejście powinno być darmowe, ewentualnie dobrowolne. 
W każdym razie płaci się 5 euro. Ale... Trochę mi przeszła irytacja jak zrozumiałam po co ta opłata. Otóż we wnętrzu świątyni znajduje się winda, dzięki której możemy wjechać aż pod samą kopułę i zobaczyć freski oraz przepiękny widok na panoramę miasta. Windę obsługuje pani, która pilnuje by nie weszło więcej niż 3 osoby. I owszem, można się sprzeczać, że powinno być to finansowane przez kościół, ale z drugiej strony spotkałam się już z tak absurdalnymi opłatami za wstęp, że ta chociaż ma dobry powód. A wjechać warto. Naprawdę :)










Warto odwiedzić również, najbardziej polskie miejsce w Wiedniu - wzgórze Kahlenberg. To z tego miejsca w 1683 roku, król Polski Jan III Sobieski dowodził zwycięską bitwą o Wiedeń z Turkami. Na wzgórzu znajduje mnóstwo polskich akcentów. Kościół pw. św. Józefa prowadzony przez polskich księży z izbą upamiętniającą zwycięstwo, pomnik króla, pomnik papieża Jana Pawła II. Nic dziwnego, że tutaj spotkaliśmy najwięcej Polaków podczas całego wyjazdu. Ze wzgórza rozciąga się też widok na panoramę Wiednia. Szczerze mówiąc, to miejsce w ogóle mnie nie zachwyciło. Zimno, wiało, było mnóstwo ludzi. Nawet zdjęcia na tle panoramy wyszły beznadziejne ;) Mimo wszystko warto i wypada się tam wybrać. Zwłaszcza, że z centrum bez problemu dojedziemy miejskim autobusem.




I na koniec, jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Wiedniu, a może nawet i w całej Austrii. Pałac Schönbrunn. Dla mnie miejsce niesamowicie ważne już od dzieciństwa gdy całymi dniami oglądałam bajkę o przygodach księżniczki Sissi. Nie wiedziałam wtedy gdzie jest ten cały Schönbrunn, ale od zawsze marzyłam by tam pojechać. Byłam przekonana, że pałac znajduje się gdzieś daleko za miastem, a tymczasem jest praktycznie w samym centrum. Z naszego hotelu w ciągu godziny dostaliśmy tam pieszo. Wstęp nie należy do najtańszych, ale warto! Zwiedzanie wnętrza odbywa się przy pomocy tour guide - elektronicznego przewodnika do samodzielnego użytku. Przechodzimy z miejsca do miejsca, wciskamy odpowiednie numerki, a lektor opowiada nam co dokładnie oglądamy. Jest to spore ułatwienie bo w środku jest mnóstwo ludzi i o wiele lepiej i wygodniej słucha się przez słuchawki. 
Jeśli natomiast chodzi o otoczenie pałacu, to są to ogromne hektary ogrodów i nie sposób przejść wszystkiego w ciągu jednego dnia. Na szczęście ogrody są bezpłatne, można tam wrócić kiedy się tylko chce i na spokojnie wszystko obejrzeć. Główną atrakcją ogrodów jest zoo, a w nim panda wielka. My odpuściliśmy sobie jej oglądanie bo raz, że osobiście nie przepadam za zoo, a dwa, widząc ilość ludzi doszliśmy do wniosku że szkoda czasu by stać w kolejce. 










Co mnie rozczarowało to, że w ogrodzie, przy oranżerii, znajduje się całkiem spora winnica, o którą nikt nie dba. Takie ważne miejsce, przyciąga tłumy ludzi, a nie można sprzątnąć uschniętych winogron. Jeśli nie ma pomysłu co z nimi zrobić to chociaż powinny zostać zabrane. Bo widok uschniętych owoców i liści wzbudza niechęć i obrzydzenie. I zupełnie nie pasuje to do rezydencji cesarskiej.








Wiedeń ma bardzo wiele do zaoferowania. Zachwycił nas, oczarował, przywitał cudowną, letnią pogodą. Ogromnie nam się podobało i z miłą chęcią wrócimy by zobaczyć kilka atrakcji, których nie zdążyliśmy odwiedzić podczas tego krótkiego wypadu. 
A mi jeszcze teraz po cichu marzy się wizyta na koncercie w filharmonii wiedeńskiej ;) Może pewnego razu się uda!





















  1. Mnie z kolei we Wiedniu położyło na łopatki Muzeum Historii Sztuki. Nie spodziewałam się, że we Wiedniu mają takie zbiory! Ale też miawsto chyba najmocniej zaskoczyło mnie ilością ciekawych placówek tego typu. I zgadzam się co do zwiedzania kościołów - to również są w pewnym sensie "muzea" świadczące o kulturze i sztuce sprzed wieków. Wiedeń odwiedzałam zimą i nie planowałam powrotu, ale dzięki za inspirację, bo po obejrzeniu zdjęć naszła mnie ochota, by wrócić tam wiosna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jest niesamowite jak wiele to miasto ma do zaoferowania :) I to o każdej porze roku!

      Usuń
  2. Chyba muszę namówić męża na weekend we Wiedniu :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Podreptali ze mną

Znajdź mnie na zBLOGowani!



zBLOGowani.pl