Bergamo nocą

Ten wyjazd miał wyglądać zupełnie inaczej. Mieliśmy przylecieć w sobotę o 17, a wracać w niedzielę o 23. Czyli ponad 24 godziny na miejscu. Linia lotnicza najpierw z 23 przełożyła nam wylot na 9, a później na 7 rano... Z 24 godzin zrobiło się nieco ponad 12. Ale stwierdziliśmy, że i tak polecimy. Choćby na samą pizzę! A przy okazji zobaczymy jak wygląda Bergamo nocą.


Nie jestem tak totalnie szalona, jakby dało się to wszystko odwołać to byśmy nie polecieli ;) Jednakże loty były realizowane przez dwie różne linie i w momencie gdy powrót został przełożony i proponowano mi zwrot pieniędzy to i tak zostawał jeszcze wylot. A tam nikt by mi nic nie zwrócił. Dodatkowo, mieliśmy zarezerwowany nocleg w Bergamo w opcji bezzwrotnej. Co najlepsze z noclegu nawet nie zdążyliśmy skorzystać... Tak czy inaczej, lecąc lub zostając, traciliśmy. Doszliśmy więc do wniosku, że jedziemy! Coś tam zawsze zobaczymy. No i te miny znajomych gdy mówiłam, że na pizzę to my sobie do Włoch lecimy... :)

Zaraz po przylocie, autobusem pojechaliśmy do Mediolanu. Naszym jedynym celem w tym mieście była katedra, ale nawet do niej nie udało nam się wejść. Niby była otwarta, ale tylko dla wychodzących. Kasy i wejście już zamknięto. Mimo wszystko warto było przyjechać i przegalopować przez miasto. Jest cudna! Robi ogromne wrażenie z zewnątrz i z pewnością tak samo zachwyca w środku. No cóż, następnym razem.






Chcąc chociaż pospacerować po Bergamo, musieliśmy wracać. Tym razem pociągiem bo autobusy już nie jeździły. Pociągiem z przesiadką w Treviglio bo przy takim połączeniu mieliśmy być szybciej w Bergamo i mieć więcej czasu na spacer... Niestety, ta przesiadka, rozbiła na kawałki całą naszą krótką i już i tak mocno skomplikowaną podróż. Pociąg do Bergamo, na który mieliśmy się przesiąść, został odwołany. Przy okazji nauczyliśmy się nowego słowa - cancellato (odwołany, skasowany, anulowany...). Następny, ostatni w tym dniu (!!!) pociąg, miał być za godzinę. Co tu robić w środku nocy na totalnym pustkowiu? Malutkie miasteczko, w którym utknęliśmy miało jedną ogromną zaletę - restaurację z pizzą! A skoro cały czas mówiliśmy, że jedziemy do Włoch na pizzę, teraz był idealny moment by ten plan zrealizować. W restauracji Lo Scoglio raczej nikt nie spodziewał się turystów, nie było szans by dogadać się po angielsku. Szczątkowym włoskim udało mi się przekazać, że nasz pociąg odwołano, następny za godzinę, jesteśmy strasznie głodni i czy zdążymy zjeść ;) Obsługa stanęła na wysokości zadania, wszyscy inni musieli poczekać bo nam się spieszyło ;) Ale zdążyliśmy! W nieco ponad 40 minut udało nam się zjeść wyśmienitą pizze i wypić po dużym piwie! Główny punkt wycieczki zaliczony.


Jak Włochy to nie tylko pizza, ale i lody. Skoro przyjechaliśmy i jedyne co nam wyszło to jedzenie, nie mogło zabraknąć lodów ;) Zwłaszcza, że gdy wreszcie udało nam się dojechać do Bergamo, było za późno by jechać do miasta położonego na wzgórzu. Mielibyśmy później problem by dotrzeć na lotnisko, a nie chcieliśmy ryzykować, że spóźnimy się na samolot... W związku z tym, odwiedziliśmy jedną z najbardziej znanych lodziarni w mieście - La Romana. Co ciekawe, mimo późnej pory była otwarta i wypełniona ludźmi. Skoro tak wygląda po północy w listopadzie, pewnie latem w ciągu dnia jest problem by w ogóle wejść do środka. Lody, jak zwykle, rewelacyjne.


I to tyle jeśli chodzi o wycieczkę. Nie zobaczyliśmy zbyt dużo, nie tego się spodziewaliśmy. Zwiedzanie będzie musiało poczekać. Za to najedliśmy się za cały weekend ;) Dobre jedzenie potrafi dużo zdziałać i nawet kiepska wyprawa może się okazać fantastyczną przygodą. Przynajmniej wiemy gdzie pójść zjeść następnym razem ;) A to bardzo istotna informacja, zwłaszcza dla takich Pasibrzuchów jak my ;)

















  1. Piekna podróż. Ja z Larnaki miałem mieć lot jakoś o 21:00 a był po 23:00.

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótka, ale fajnie było :D najedzona wróciłam :P jak lot opóźniony to też nie za fajnie, ale można ciut więcej pozwiedzać jeśli się wcześniej wie ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Podreptali ze mną

Znajdź mnie na zBLOGowani!



zBLOGowani.pl